niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak przefarbowałam sobie włosy w środku nocy.

Ta cała historia ma miejsce... wczoraj. Tak wczoraj. W Amsterdamie dla dokładności.
Obudziłam się i normalnie zjadłam sobie śniadanie. Dobra, nie będę wam zanudzać. Przewijamy! 

Wyszłam z tatą do sklepu. Kupiliśmy sobie super plecaki a po tym poszliśmy do właściwego supermarketu.
- Tato. - spytałam wtedy. - Co byś zrobił gdybym przefarbowała sobie włosy?
- Dyskutuj to z matką. - odparł wyraźnie niechętny do rozmowy.
- Bo mam dzisiaj sobie w planach kupić farbę. - powiedziałam przepełniona dumą. Ten spojrzał na mnie jakbym była samym Szatanem (którego pozdrawiam!).
- Nie wyrażam na to zgody.
- Ale ojcze, czemu?
- Bo jestem staroświecki i ci nie pozwalam.
Szybko przeliczyłam w głowie wszystkie za i przeciw mojej następnej wypowiedzi, trybiki się kręciły, sprężyny skakały. Aż w końcu powiedziałam że i tak to zrobię a jak mnie wywali z domu to moje przyjaciółki (S. i M. gdyby ktoś chciał wiedzieć.) zawsze mają dla mnie otwarte drzwi.
Odpowiedział mi że jestem cwana.
A potem zaciągnęłam go do sklepu by wybrać farbę....

Wybrałam chyba taką najtańszą, 'własnej firmy' jak to niektóre sklepy mają. (Na przykład mamy wafle Grześka czy coś, no i biedra ma podróby własnej firmy.) Dumna z tym wróciłam do domu, pomogłam z obiadem i czekałam aż rodzice pójdą do znajomych.

Gdy tylko ich głosy ucichły wzięłam, pełna kisielu w majtach, laptopa i pudełeczko do łazienki. Połączyłam się dzięki Skype'owi z przyjaciółką która mi pomagała w instrukcjach i jakoś przefarbowałam sobie łeb.
Na fioletowy.
Przed farbowaniem.

Proces bycia burakiem.

No powiem tyle że byłam zesrana gdy to robiłam. Dobrze że gadałam z A. bo chyba bym oszalała. Po pierwsze nie wiedziałam jak to robić, a jak już robiłam to miałam kryzys wieku nastoletniego i myślałam że to wszystko jakoś odkręcę. Ale w jakim błędzie ja byłam. W JAKIM BŁĘDZIE JA BYŁAM! No a więc zrobiłam to. Przeczekałam te 30 minut i poszłam pod prysznic. Wpierw zaczęłam bluźnić po woda była zbyt zimna a po tym sparzyła mi dłoń.
(Tutaj zdjęcie po tym jak wyszłam spod prysznica. Trzy razy spłukiwania dało mi się w znaki. Plecy nadal mnie bolą.)
Wysuszyłam je, co też było męczącym procesem. No i gdy wstałam i obejrzałam się w lustrze to aż krzyknęłam. Byłam zrozpaczona własnym czynem! Bałam się jak mama zareaguje.
A teraz siedzę przed laptopem i to piszę.
Stwierdzam że to była jedna z lepszych decyzji jaką kiedykolwiek zrobiłam. Czuje się jakby blond nigdy nie istniał.
Na dole dodaje fotkę jak miałam czarną szminkę. (Nie umiem w estetyczne prowadzenie bloga.)
Mam w planach jeszcze zaskoczyć S. jej się jeszcze nie pokazałam w nowych włosach.

Zdjęcie z rana gdzie włosy wyglądają korzystniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz