Nasz gang należy do fanów Marvela. Gdy tylko usłyszałyśmy że nadchodzą nowe filmy - zrobiłyśmy listę i planowałyśmy jak pójdziemy, o której i takie tam.
Wyszedł nowy film. Deadpool! Ekscytacja aż od nas biła w piątek. W końcu był dzień po premierze.
Idziemy do sklepu po żarcie! Bo taniej, duh. A i tak nie sprawdzają toreb. Śmiechy chichy w sklepie, obmawiamy jak tam zajedziemy skoro ja jestem bez kółek. Rower w piwnicy. Wyszło na to że jadę jako pierwsza bo niby autobusy wolniej jadą. A zajechałam jako pierwsza.
Przeczekałam 5 minut na dziewczyny. Poszłyśmy do kasy.
.........
M. poszła jako pierwsza zapłacić za swój bilet.
...............
"Czy masz 16 lat? Proszę o legitymacje."
...................................................................................................
DŹWIĘK ZWALNIAJĄCEJ PŁYTY. TŁUCZONE SZKŁO. W TLE PŁACZ MAŁYCH DZIECI.
Z rezygnacją odchodzimy od kasy. Idziemy na frytki.
Wracamy by rozczarowane pójść na najbardziej durny film. "The 5th wave".
"Czy chcecie siedzieć obok siebie?" pyta ta sama kasjerka. Z mordem w oczach i miodem w głosie odpowiadam że tak, to się zgadza. Zapłaciłyśmy. Dostałyśmy bilety. Poszłyśmy do sali.
Znów trójkątowy romans pomiędzy jedną dziewczyną i jakimś obcym i normalnym chłopakiem.
Wyszłyśmy z kina. Poszłyśmy do sklepu ze słodyczami. Nie było już tej fajnej atmosfery jak przyjechałyśmy. Wszystkie miałyśmy ochotę zdjąć nasze koszulki Marvel'a, pociąć je i podpalić a po tym runąć na kolana. Odprowadziły mnie na tramwaj.
W domu byłam około 23. Z rozczarowaniem w sercu, żalem na twarzy i planem mordu w mózgu dla kasjerki położyłam się spać.
------------------
Ogólne doznania: 3/10, nie polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz