Czuje się w nich dobrze, tylko choroba utrudnia mi ich noszenie bo mam wrażenie że uciska mi nos. To też kwestia przyzwyczajenia. Po tym poszłyśmy do takie sklepu gdzie jest wszystko i nic. PM. kupiła sobie super śliczny szkicownik i teraz w nim rysuje. A ja tylko czarny cienkopis bo mój poprzedni miał raka rysika bo się cały czas ruszał. Mama jeszcze chciała nowy kosz na śmieci do swojego nowego salonu kosmetycznego, oraz dzban na wodę bo klientki się skarżą że nie ma. Ach te wymagania.
A więc ruszyłyśmy wszystkie trzy by te rzeczy zdobyć. Skończyło się na tym że mama kupiła mi jeszcze Mod Podge oraz paczkę chusteczek. Nie powiem, wybawienie. Szczególnie że ciekło mi z nosa a Mod Podge przyda mi się do robienia naklejek. Może powstanie o tym jakaś notka jeżeli wyrazicie zgodę.
(JESTEM DESPERACKA NA KOMENTARZE.)
A więc jesteśmy po kinie. "Bogowie Egiptu". Sam film nie był jakoś przejmujący, ale miał dwie śliczne aktorki, więc ja i PM. byłyśmy zadowolone. PM. powiedziała mi też że nie było jakieś bullshitu w filmie, że całkiem nieźle przedstawili relacje, można stwierdzić że jest ok. Po tym zaciągnęła DV. by poszedł z nami na przystanek tramwajowy.
A teraz siedzimy i znów piszemy roleplay'a, ale dzisiaj jemy zdrowo. Gruszki i sok Caprio multiwitamina który szczypie mnie w usta.
![]() |
| Pozdrawiamy!!! |








