czwartek, 18 lutego 2016

Złe, złe myśli

Czasem mam takie dni gdzie myślę jedynie o mordowaniu wszystkich dookoła wzrokiem, a jak ktoś się do mnie odezwie lub o zgrozo ktoś mnie dotknie to z paznokciami do gardła.
Nie wiem czemu tak jest. I mnie to powoli męczy. Bo czasem pojawia się to tak nagle. Sekundowa zmiana nastroju. W jednej chwili siedzę z S., M. i I. na placu przed szkołą, śmiejąc się z suchych żartów a w drugiej mam ochotę po prostu wywrócić wszystko dookoła i jechać do domu.
A że teraz do domu mam dłuższą drogę to to jeszcze bardziej mnie denerwuje. I ci wszyscy ludzie dookoła jakby ociekali ciężkim szlamem radości. Czuję się wtedy taka ociężała i leniwa. Jedyne na co mam wtedy ochotę to położyć się w łóżku i cicho płakać do poduszki.
I nie wiem jak się tego pozbyć.
A więc, Let it be.

niedziela, 14 lutego 2016

Kino równa się rozczarowanie.

Nasz gang należy do fanów Marvela. Gdy tylko usłyszałyśmy że nadchodzą nowe filmy - zrobiłyśmy listę i planowałyśmy jak pójdziemy, o której i takie tam.
Wyszedł nowy film. Deadpool! Ekscytacja aż od nas biła w piątek. W końcu był dzień po premierze.
Idziemy do sklepu po żarcie! Bo taniej, duh. A i tak nie sprawdzają toreb. Śmiechy chichy w sklepie, obmawiamy jak tam zajedziemy skoro ja jestem bez kółek. Rower w piwnicy. Wyszło na to że jadę jako pierwsza bo niby autobusy wolniej jadą. A zajechałam jako pierwsza.
Przeczekałam 5 minut na dziewczyny. Poszłyśmy do kasy.
.........
M. poszła jako pierwsza zapłacić za swój bilet.
...............
"Czy masz 16 lat? Proszę o legitymacje."
...................................................................................................
DŹWIĘK ZWALNIAJĄCEJ PŁYTY. TŁUCZONE SZKŁO. W TLE PŁACZ MAŁYCH DZIECI.
Z rezygnacją odchodzimy od kasy. Idziemy na frytki.
Wracamy by rozczarowane pójść na najbardziej durny film. "The 5th wave".
"Czy chcecie siedzieć obok siebie?" pyta ta sama kasjerka. Z mordem w oczach i miodem w głosie odpowiadam że tak, to się zgadza. Zapłaciłyśmy. Dostałyśmy bilety. Poszłyśmy do sali.
Znów trójkątowy romans pomiędzy jedną dziewczyną i jakimś obcym i normalnym chłopakiem.
Wyszłyśmy z kina. Poszłyśmy do sklepu ze słodyczami. Nie było już tej fajnej atmosfery jak przyjechałyśmy. Wszystkie miałyśmy ochotę zdjąć nasze koszulki Marvel'a, pociąć je i podpalić a po tym runąć na kolana. Odprowadziły mnie na tramwaj.
W domu byłam około 23. Z rozczarowaniem w sercu, żalem na twarzy i planem mordu w mózgu dla kasjerki położyłam się spać.
------------------
Ogólne doznania: 3/10, nie polecam.

niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak przefarbowałam sobie włosy w środku nocy.

Ta cała historia ma miejsce... wczoraj. Tak wczoraj. W Amsterdamie dla dokładności.
Obudziłam się i normalnie zjadłam sobie śniadanie. Dobra, nie będę wam zanudzać. Przewijamy! 

Wyszłam z tatą do sklepu. Kupiliśmy sobie super plecaki a po tym poszliśmy do właściwego supermarketu.
- Tato. - spytałam wtedy. - Co byś zrobił gdybym przefarbowała sobie włosy?
- Dyskutuj to z matką. - odparł wyraźnie niechętny do rozmowy.
- Bo mam dzisiaj sobie w planach kupić farbę. - powiedziałam przepełniona dumą. Ten spojrzał na mnie jakbym była samym Szatanem (którego pozdrawiam!).
- Nie wyrażam na to zgody.
- Ale ojcze, czemu?
- Bo jestem staroświecki i ci nie pozwalam.
Szybko przeliczyłam w głowie wszystkie za i przeciw mojej następnej wypowiedzi, trybiki się kręciły, sprężyny skakały. Aż w końcu powiedziałam że i tak to zrobię a jak mnie wywali z domu to moje przyjaciółki (S. i M. gdyby ktoś chciał wiedzieć.) zawsze mają dla mnie otwarte drzwi.
Odpowiedział mi że jestem cwana.
A potem zaciągnęłam go do sklepu by wybrać farbę....

Wybrałam chyba taką najtańszą, 'własnej firmy' jak to niektóre sklepy mają. (Na przykład mamy wafle Grześka czy coś, no i biedra ma podróby własnej firmy.) Dumna z tym wróciłam do domu, pomogłam z obiadem i czekałam aż rodzice pójdą do znajomych.

Gdy tylko ich głosy ucichły wzięłam, pełna kisielu w majtach, laptopa i pudełeczko do łazienki. Połączyłam się dzięki Skype'owi z przyjaciółką która mi pomagała w instrukcjach i jakoś przefarbowałam sobie łeb.
Na fioletowy.
Przed farbowaniem.

Proces bycia burakiem.

No powiem tyle że byłam zesrana gdy to robiłam. Dobrze że gadałam z A. bo chyba bym oszalała. Po pierwsze nie wiedziałam jak to robić, a jak już robiłam to miałam kryzys wieku nastoletniego i myślałam że to wszystko jakoś odkręcę. Ale w jakim błędzie ja byłam. W JAKIM BŁĘDZIE JA BYŁAM! No a więc zrobiłam to. Przeczekałam te 30 minut i poszłam pod prysznic. Wpierw zaczęłam bluźnić po woda była zbyt zimna a po tym sparzyła mi dłoń.
(Tutaj zdjęcie po tym jak wyszłam spod prysznica. Trzy razy spłukiwania dało mi się w znaki. Plecy nadal mnie bolą.)
Wysuszyłam je, co też było męczącym procesem. No i gdy wstałam i obejrzałam się w lustrze to aż krzyknęłam. Byłam zrozpaczona własnym czynem! Bałam się jak mama zareaguje.
A teraz siedzę przed laptopem i to piszę.
Stwierdzam że to była jedna z lepszych decyzji jaką kiedykolwiek zrobiłam. Czuje się jakby blond nigdy nie istniał.
Na dole dodaje fotkę jak miałam czarną szminkę. (Nie umiem w estetyczne prowadzenie bloga.)
Mam w planach jeszcze zaskoczyć S. jej się jeszcze nie pokazałam w nowych włosach.

Zdjęcie z rana gdzie włosy wyglądają korzystniej.

sobota, 6 lutego 2016

Ułóż myśli zanim napiszesz.

Witam ponownie tego samego dnia.
Chciałam wszystkim życzyć szczęśliwego nowego roku, mimo tego że jest już luty.
Od początku więc.
Nazywam się Rita. Niedługo będę miała szesnaście wiosen na karku. Mam dwa koty. Mieszkam w Holandii w Amsterdamie. (Może kiedyś opowiem swoją pełną historię jak tutaj trafiłam.)
Niedawno przeprowadziłam się do nowego miejsca. Podoba mi się jedynie mieszkanie bo jest większe od poprzedniego. I mam miejsce na normalne łóżko! (Czyli nie na znienawidzoną piętrówkę.) Okolica jest tutaj szara, jednak mam nadzieje że to tylko przez porę roku. Jest tu pełno ludzi z Turcji i Maroko. Zawsze dają mi takie uczucie niepokoju jak jest ich za dużo. Nie jestem rasistką że tak myślę. Powiedzmy że po przeżyciach w podstawówce mam swoje powody by czuć do nich niechęć. Co nie oznacza że wszystkich na początku skreślam!
Idąc dalej moim niespokojnym tokiem myślenia.
Nie mam szczerze pojęcia co tutaj się będzie działo na tym blogu. Nie mam konceptu co z nim zrobić. Czyli że dzienne notki odpadają.
Zapewne powróci jakieś handmade/DIY. Tutaj znów nie wiem jakie.

Właśnie! Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? I co chcielibyście tutaj zobaczyć? DIY? Recenzje? Może nawet filmiki?
Zostawcie po sobie ślad w komentarzach i do następnego razu!

Na zakończenie zdjęcie moich kotów.
Po lewej Bożenka.
Po prawej Bucky.
(Tak to przypadek że mają imiona na literę B.)

Kłaniam się nisko.

Dzień dobry!
Jest u mnie 10:37 na waszych zegarkach pewnie już dalej bo jak piszę tego posta to minuty upływają.
Wiecie jak czas szybko upływa? Nie dawno przecież wstałam, była ósma ileśtam.
No w każdym razie. Reanimacja tego bloga! Po napisaniu tej notki będę raczej zmieniała lay-out.
Co u mnie nowego? Kompletnie nic po za tym że mam wygolony spód (???) włosów. Przeprowadziłam się. Jeżdżę do szkoły tramwajami codziennie półgodziny w jedną stronę. Mam crusha. I ŻE NA WALENTYNKI POWINNAM DAĆ NOWE HENDMEJD SLASZ DIAJŁAJ.
No tak.
To ja z wygolonym spodem.
Mam też nowego kotka. Mówie o nim jakby był zabawką. Ale też w sumie nią trochę jest. Skur...czybyk zrzucił mi tablicę korkową. DFSDffsd tak wyrażam moją złość. 
Odkryłam nową dobrą muzykę. Podzielę się nią teraz.
Tame Impala - Let it happen
Tame Impala - Feels like we only go backwards
Tame Impala - The less I know the better  (mój faworyt)
Highly Suspect - Lydia
Wolf Alice - Frenzy
Power of Trinity - Chodź ze mną
Power of Trinity - Inferno
I to by było na tyle.


Cóż, to ja lepiej zmieniam lej ałt. Nie wiem czy wstawie jeszcze jakąś ogarniętą notkę.
Do potem!





sobota, 30 maja 2015

Imagine Dragons - Shots.

Nie wiem. Nigdy nie wiedziałam.
Udawałam że wiem. Kłamca ze mnie.
Przyrzekłabym że wiem.
Ale czym jest obietnica w ustach
oszustki?
Spoglądając przez okno
widzę tylko jak krople deszczu,
spadają z nieba na stare miasto
Gdzie jest prawdomówny gdy go potrzeba?
Gdzie jest?

===
Zabijcie mnie proszę, zaczynam pisać jak jakaś duszyczka.
Od kiedy założyłam pamiętnik już tu chyba nie będę zaglądać. Nie mam potrzeby dzielić się z czymś z internetem. I'm not sorry.
W sumie to to jest pożegnaniem.

Bierz narkotyki z rozsądkiem, nie popadnij w żaden nałóg, Kochaj mocno i otwarcie. Miej w dupie zdanie innych. To twoje życie. Nie kogoś innego. Ale nie wyrządź swoimi czynami komuś krzywdy. Myśl zanim coś powiesz. Wysypiaj się. Nie pij mleka. Pamiętaj o tym że rodzina - tą która czujesz że jest twoja, czy 'oryginalna', to twój wybór - jest najważniejsza i że Cię kochają. Zrób coś dobrego dla świata i żyj.
Kocham Cię bardzo.
Trzymaj się, i może do kiedyś.
- [                       ]

wtorek, 12 maja 2015

Lista tego co udało mi się upolować w Polsce #majówka

- Bardzo ładne buty na obcasie które szybko mi się brudzą bo jestem sierotą
- Parę czarnych cienkopisów
- Kłamca: Papież Sztuk
- Kłamca 2,5: Machinomachia + Kłamcianka
- Kredki świecowe bambino dla S.
- Pocztówkę z Warszawy dla S.
- Lepsze kontakty z mamą
- Plakat "The avnegers: The age of Ultron" w gazecie
- Segregator na karty avengersów. (Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi to proszę zajrzeć do mnie na aska.)

Szczerze? Nie jestem zadowolona z tego pobytu. Było za krótko, i nikogo fajnego nie spotkałam. Jedynym gwoździem programu było że jak jechałam autobusem to mnie kanar złapał, ale miałam bilet.

I'm off,
Salut!