Dostał walentynkę. Dzwonił dwa razy.
Drugi raz odebrała S. bo myślałam że to jej rodzice. A tu zonk, to był on, jestem pewna, chociaż nic nie mówił.
Mam nadzieje że zadzwoni jeszcze raz.
.
.
.
.
.
.
A co jeżeli dzwonili z jego paczką tylko po to by ze mnie żartować?
Brb, gonna cry in the corner.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz